Prezydent Trump dramatycznie podniósł stawkę w wojnie z Iranem. Mówi, że nie będzie żadnej umowy z Iranem, z wyjątkiem „bezwarunkowej kapitulacji”, po której nastąpi instalacja nowego przywództwa i wspierana przez Zachód odbudowa kraju. To jest zmiana reżimu. W praktyce oznacza to, że Stany Zjednoczone postawiły wszystko na jedną kartę. Gdy wojna jest przedstawiana w kontekście kapitulacji i odbudowy innego kraju, przestaje być krótką operacją i zaczyna przypominać Irak lub Afganistan. Wojny, które zaczynają się od nalotów, często przeradzają się w okupacje, projekty odbudowy i wieloletnie zobowiązania, a ostatecznie w ogromne straty. Przesłanie Trumpa sugeruje dokładnie tę drogę. Najpierw pokonać Iran. Potem wybrać nowych przywódców. Następnie odbudować kraj. To jest plan dla Stanów Zjednoczonych, aby być głęboko zaangażowanym w Iranie przez wiele lat, być może przez dekady. Niewygodna rzeczywistość jest taka, że Iran to kraj liczący około 90 milionów ludzi, z dużą armią, regionalnymi proxy i długą historią oporu wobec interwencji zagranicznych. Wojny przeciwko krajom tej wielkości rzadko kończą się szybko. Jeśli Waszyngton mówi o kapitulacji i odbudowie, prawdziwe pytanie może już nie dotyczyć tego, jak długo ta wojna potrwa. Może chodzić o to, czy Stany Zjednoczone właśnie zobowiązały się do zaangażowania w Iranie na następne 20 lat.