Jeff Bezos właśnie zidentyfikował najdroższe biurokratyczne niepowodzenie w amerykańskiej gospodarce. Można to ująć w jednym zdaniu. Bezos: „Dlaczego uzyskanie pozwolenia na budowę zajmuje miesiące i miesiące? To nie ma sensu.” To nie ma sensu, ponieważ kodeks budowlany nie jest subiektywną oceną. To algorytm. A algorytmy powinny być realizowane przez maszyny. Bezos: „Miami powinno mieć aplikację AI, która odczytuje twoje pozwolenie na budowę nowego domu lub nowego budynku i powinna dać ci odpowiedź tak lub nie w dziesięć sekund.” Dziesięć sekund. Nie trzy miesiące. Nie sześć tygodni. Nie wtedy, gdy recenzent uporządkuje swoje zaległości. Bezos: „Jeśli odpowiedź brzmi nie, powinna powiedzieć ci sześć rzeczy, które musisz zmienić, aby uzyskać tak.” Bez niejasności. Bez interpretacji. Bez biurokratycznych opóźnień przebranych za staranność. Tylko deterministyczna pętla zwrotna kompresująca miesiące instytucjonalnego tarcia w jedną zautomatyzowaną decyzję. Konkurujemy z suwerennymi przeciwnikami, którzy wdrażają gigawatowe centra danych i rozwijają infrastrukturę fizyczną w tempie, które nie zatrzymuje się, aby prosić o pozwolenie. I tracimy grunt na rzecz krajów, które nigdy nie musiały tego robić. Wyścig zbrojeń AI nie toczy się tylko w centrach danych. Toczy się w lukach między momentem, gdy ktoś decyduje się coś zbudować, a momentem, gdy rząd na to pozwala. Każdy miesiąc, w którym ten system działa z biologiczną prędkością, to miesiąc, którego nie można odzyskać. Rządy, które zintegrowały AI w swoje podstawowe funkcje obywatelskie, wywołają falę rozwoju fizycznego, której stary świat nigdy nie mógłby wyprodukować. ...