CEO Xboxa, który nie ma żadnych publicznych sygnałów dotyczących znajomości gier, jest odważny jak diabli. W większości branż to nie miałoby znaczenia, ale kultura gier ma niemal karzącą relację z postrzeganą nieautentycznością. Może uda jej się to jakoś połączyć. Może luka w umiejętnościach jest dokładnie tym, o co chodzi, bo chcą iść w kierunku chmury + AI czy coś w tym stylu. Mam na myśli, że Xbox w pewnym sensie przegrał wojnę kulturową pod przewodnictwem gościa, który był graczem. Ale wyzwanie nawigacyjne tutaj jest interesujące, i nie sądzę, żeby ludzie spoza świata gier w pełni doceniali, jak bezlitosny jest ten teren.​​​​​​​​​​​​​​​​ Gracze są piekielnie brutalni, a reakcja na wszystko będzie naprawdę ostra.